(Siedzę pod prezydentem z mapą. Tłum wte i wewte).
Dużo teraz dzwonimy do siebie. Wspominamy dużo. Odpowiadamy na maile bez odpowiedzi. Nawałem dobrych wiadomości zasłaniamy oczekiwanie na złe.
(Naprzeciw kobieta czerwonym błyszczykiem obmalowuje nabrzmiałe usta).
Czytam Iwaszkiewicza. Ucieczka w narrację jest najlepszą ucieczką. Książka pachnie papierosami sprzed pół wieku.
(Rozbłyska ostatnie słońce nad Żelazną Bramą.)
Wtedy z metra wstępuje w siwym swetrze A.
(Jesień)
