Dziennik. Litania

Ze wszystkich wezwań loretańskich najbardziej wieża z kości słoniowej. Wieżo z kości słoniowej! (sprawdziłem: powtarza się wielokrotnie we wpisach)

Za anonimowością tęsknię. Do anonimowości się uciekam. Żebyście nie wiedzieli, że ja to ja. Ale wy wiecie. Choćbym pisał w trzeciej osobie, to zawsze o sobie.

Kiedy umarła Thatcher to pomyślałem, kto jeszcze pozostał z wielkich mistyfikatorów mojego dzieciństwa. Andreotti zaraz potem umarł. Jest takie zdjęcie ich wszystkich, stamtąd ich wyliczam. Małgorzato, Julianie.

Nasza praca fatamorganiczna: złudzenia dokumentów, złudzenia mechanizmów, złudzenie pracy?

Głos na korytarzu: Słuchaj, za chwilę oddzwonię, bo teraz jestem na mieście samochodem.

Przygryza wargi, gdy czyta „Nieboską”.

1 Comment

Dodaj komentarz