Publicystyka (14/03/13)

 

Pierwsze moje esemesowe pytanie brzmiało: co robił przed 83?

Trudne pytanie, bo mało rozumiemy. (Autor bloga jako autor pracy magisterskiej, tudzież rozprawy i kilku artykułów na interesujący nas temat, też jeszcze mało rozumie). Słodki Augusto (jednak nie od lodów) był obiektem pielgrzymek prawicowych nieuków z Matką Boską Antykomunistyczną. Argentyńska junta była bardziej przebiegła: nie organizowała obozów na stadionach (jak wujek Augusto), Argentyńczycy po prostu znikali, nie pojawiali się więcej ani w szkole ani na uczelni, nie docierali do pracy, przestawali istnieć. W Chile Kościół (właściwie kościoły i związki wyznaniowe razem) stanowił znak sprzeciwu, przemycając poszukiwanych, wydając fałszywe dokumenty i apelując do władzy, Kościół w Argentynie przyjął inną politykę: z krwawymi generałami związał się na dobre i złe. Nie tylko błogosławił brudną wojnę z własnym narodem, ale też w niej czynnie uczestniczył. Sprzeciwiał się więc zasadniczej misji Kościoła.

Nie można wykluczyć, że prowincjał argentyńskich jezuitów o tym wszystkim wiedział. Nie można wykluczyć, że z własnej woli z władzą współpracował, ba, może nawet dzisiaj tego nie pamiętać (wyparł to tak jak wypiera się złe wspomnienia). Nawet jeśli nie czynił nic złego, miał w tym złu swój udział.

Działo się to trzydzieści lat temu. Dawno, choć jestem w stanie zrozumieć tych, którzy nie wybaczyli i nigdy nie będą mogli wybaczyć. Wymuszone zaginięcie (czyli proces nagłego i bez wieści zniknięcia jakiejś osoby) ma to do siebie, że nigdy się nie kończy. Nigdy nie będzie można pochować syna, brata, siostry. Ich nie ma. Nie ma ich ciał (szatańska sztuczka dyktatury).

Chrześcijaństwo polega na przebaczeniu i pojednaniu. Czyjeś wybory sprzed trzydziestu lat nie determinują niczego. Piotr umiera za tego, którego się wyparł. Z nadzieją czekam więc na Franciszka.

Jeśli nie rzucałeś błotem w arcybiskupa Wielgusa, księdza Czajkowskiego, bo kiedyś się pomylili i ulegli pokusie, jeśli nie wyzywałeś ich na forach od zdrajców, sprzedawczyków i kapusiów, ba, od morderców (pamiętam te tytuły w brukowcach, że ksiądz Czajkowski zabił księdza Popiełuszkę). Jeśli nie podniecało cię wyszukiwanie cudzych potknięć z przeszłości, nie pisałeś i nie czytałeś książek o tym, że Bolek to, a Filozof tamto (z dorobioną ideologią, że prawda nas wyzwoli). Jeśli grzebanie w cudzych życiorysach nie było twym największym życiowym osiągnięciem, możesz dzisiaj z czystym sumieniem powiedzieć: Habemus Papam.

HABEMUS PAPAM!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s