Zapomniał telefonu.
Jak zapisać świat kiedy się nie da zapisać – myślał
a świat błyszczał i nawet nie czuł: było nieco zimno. Mógłby być obok ktoś. I coś
mogłoby się dziś stać.
Jak zapisać śnieg kiedy się nie da zapisać? Szedł więc. Sam
żoliborski. Dziwne wyrazy: nasza mała parzystokopytność. Wpierw
pierś kurczęcia zamarynować w sosie sojowym i pomarańczach. Sól, pieprz. Po dwudziestu minutach rozsmarować miód, obtoczyć sezamem i już
smażyć. Żyć.
Miał na telefonie mnóstwo nieodebranych połączeń mieć
i pięć wiadomości. Tymczasem nie zapłacił tylko rachunku. Przypominam.
(Pojawił się on. Nowy bohater bloga, ktoś, cień, ja.)
