
Do Slemdal jechaliśmy kolejką nr 1, która wdrapywała się w deszczu pod górę. Dzielnica białych domków na stoku.
Tomba Emmanuelle – pomyślałem – bardzo pretensjonalna nazwa.
Rzadko się zdarza u autora bloga oniemienie. Muszę to napisać: mauzoleum Emanuela Vigelanda w Slemdal, dzielnicy białych domków na stoku, większe wywarło na mnie wrażenie niż Sykstyna. (Może dlatego, że renesans jest dla mnie czystą estetyką, a ten tu Vigeland był przeżyciem).
Jakby w swoim grobowcu zawarł cały lęk dwudziestego wieku i jakby ten cały lęk był też lękiem wieku kolejnego.
Cokolwiek Bóg stworzył, czyste jest.
