Mój kolega z pokoju twierdzi, że ta dziura to dopiero początek. Pewnego pięknego poranka zacznie pękać i wszystko się osunie. Wiecie, te szczeliny pochłaniające budynki. Nagle spłyniemy skarpą wprost do Wisły, razem z naszymi urzędami, pałacami i kawą w kawiarniach.
I koniecznie z bałkańską orkiestrą. Dzisiaj, proszę Państwa, bałkańska orkiestra na skwerze Hoovera.
