Biała lokomotywa w kierunku Brooklynu

Dwudziesty czwarty lipca niedługo. „Biała lokomotywa” – wydanie płytowo-książkowe, przepyszne, choć ilustracje nie zachwycają. Stachura działa jak najlepszy antydepresant a jeszcze z melodiami Satanowskiego daje ogromne poczucie chęci życia. Teraz nucę i uśmiecham się do siebie.

(Niech nie myślą, że wszyscy w tym ministerstwie mylą Stachurę ze Stachurskim).

W 1999 roku doszedłem do wniosku, że brookliński most jest metaforą samobójstwa (pisałem to już tutaj w związku z Marilyn), tzn. wybór jest albo heroiczny: przemienić w jasny, nowy dzień najsmutniejszą noc albo nieheroiczny, ba tchórzliwy, czyli z mostu brooklińskiego się rzucić.

Wczoraj słuchana piosenka naprowadziła mnie na zupełnie inną interpretację. Most brookliński jawi się tu jako cud techniki, niebywałe inżynieryjne osiągnięcie. Coś. Niemniej prawdziwym osiągnięciem nie jest budowa mostu, nie w technice leży wielkość człowieka, ale w człowieku. Przemienienie w jasny, nowy dzień najsmutniejszej nocy – to jest dopiero coś!

Dodaje siły.

(źródło: Simone Roda, pl.wikipedia.org)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s