Sztuka z natury rzeczy elitarna

Zawsze, jeśli chodzi o literaturę, byłem dość surowy w stosunku do innych i w stosunku do siebie. Przyznaję: może zbyt surowy? Przeczytane kiedyś recenzje Słonimskiego sprzed wojny były dla mnie pewną miarą jak o złej literaturze pisać trzeba.

Ale wczoraj trafił mi do rąk tomik „Dźwięków świerszcz złoty” firmowany przez Związek Literatów Polskich (tak, ten sam, na którego czele stał wielki Jarosław!) i nie mogę się pozbierać. Tomik jest zbiorowy a 40 stron zajmują noty o autorach (co przeraża jeszcze bardziej, bo część z nich zasiada też w konkursach poetyckich jako jury).

Czegóż w nim nie ma? Jeśli poeta jedzie na wczasy do Tunezji automatycznie musi zamyślić się nad Kartaginą i stworzyć coś wielkiego o Hannibalu. Jeśli siedzi na polskiej prowincji opisuje poetycko dworki (Stary dwór przesiąkł strofami wierszy/ bo poezja przez lata/ szumiała tu wspaniale) i góry (Mieszkańcy w pośpiechu odeszli/ po stopniach praojców/ zostawiając pustkę /- miejsce dla poetów.) Widząc powódź wzrusza się niezmiernie i pisze o wodzie (Rzeki./ nie zawsze są przyjazne). Gromada poetów dedykuje sobie nawzajem wiersze, cytuje siebie i czuje się doskonale. Gorzej z potencjalnym czytelnikiem.

Poezja członków ZLP grzeszy banałem (Życie bez miłości/ obumiera/ jak suche drzewo). Podmiot liryczny miewa problemy z tożsamością (ja/ świstak/ wciąż staję słupka/ i wypatruję oraz Jestem wodorostem/ miotanym przez fale/ Jestem łzą/ tworzącą perły), a wzrusza go – nadal! – Szopen (Skraj Łazienek upiększa secesyjny pomnik/ fortepianu geniusza, muzycznej ikony./ Na ławeczce spoczywa w przestrzeń zapatrzony./ Hołd codzienny oddają Mistrzowi potomni./ Nad pomnikiem straż pełnią opiekuńcze drzewa./ Symbol pól mazowieckich, wierzba pochylona.) Także erotyzm ma w sobie grację kolorowych zdjęć z magazynów z lat siedemdziesiątych (lekko przechylona/ przez oparcie/ samotnego krzesła/ wiolonczela zwilgotniała/ od ucisku jej ud/ zaraz znowu zacznie grać.), podobnie jak patriotyzm (To/ rzędy smutnych wierzb przy drogach/ symbol narodowej rozpaczy i tło Chopina/ Stoją tak niby bez przyczyny i celu).

Bogaty jest świat skojarzeń. Jednemu z poetów „Titanic” kojarzy się następująco: Orkiestra grała do końca/ Bo taki dostali rozkaz/ Wytrwali/ Jak rzymscy żołnierze/ Na popiołach Pompei. Co robili rzymscy żołnierze na popiołach i skąd mieli takie rozkazy poeta nie wyjaśnia. Inna kwestia, że wyrażenie „na popiołach Pompei” przywodzi raczej na myśl skremowane ciało jakiejś Rzymianki. To jednak nic przy poetyckim opisie szkolenia wyjazdowego (w pokojach z klimatyzacją /pary głównie mieszane/ dzielnie wytwarzają/ produkt krajowy brutto).

Jedno jest wspólne: podzielają pewność, że to, co tworzą, jest wielkie (poezja moja – córa boska/ nieugłaskana rozpromieniona).

Kiedyś myślałem, że trudno odróżnić dobrą literaturę od złej i że przypadek rządzi tym, że ktoś Nobla, a ktoś w kajeciku. Nie ma przypadków. Należy się umieć pogodzić z tym, że jedni mają talent, a inni jedynie chcieliby go mieć.

(Dźwięków świerszcz złoty. Antologia uczestników XXXIX Warszawskiej Jesieni Poezji, red. Marek Wawrzkiewicz, Związek Literatów Polskich, Warszawa 2010, współfinansowanie: Narodowe Centrum Kultury; tytuł wpisu ze wstępu autorstwa M. Wawrzkiewicza)

1 Comment

Dodaj komentarz