W kraju gdzie latanie stało się narodowym hobby, na którym znają się wszyscy politycy i dziennikarze, wydawanie książki pod tytułem „Skrzydlata trumna” może okazać się zgubne. W końcu tyle ostatnio o trumnach i skrzydłach było mowy, że gdyby nie Wroński (traktowany jako znak jakości) nie zaryzykowałbym.
Wroński, a wraz z nim komisarz Zyga Maciejewski, z każdym tomem staje się bardziej wyrazisty, trafny i przyjemny dla oka.
Lubię smakować świetny język, dopracowany, staranny styl. Na przykład to: w gruncie rzeczy każdy mężczyzna jest równie mało skomplikowany, co robota ciecia, chociażby nawet dla niepoznaki pisał wiersze albo czytał powieści Kafki w oryginale. Aż błyszczy!
A osobiście wdzięczny jestem Wrońskiemu za budowę kościoła św. Michała na Bronowicach. tego szczegółu w krajobrazie, który jakoś mi po dziecięcemu zapadł w pamięć i pod którym w czterdzieści pięć z autobusu do Ś. się przesiadałem.
