Dz.U. Pictures presents „Bohaterowie”

Autor bloga poryczał się jak bóbr. Chyba ostatnio ryczał tak w dzieciństwie na „Mojej dziewczynie”.

Bo „Bohaterowie”, choć wyświetlani o dwudziestej pierwszej, są doskonałym przykładem kina familijnego ze wszystkimi cechami gatunku: elementami nieprawdopodobnymi, patetyczną muzyką, takimiż uczuciami, nawet chłopiec jadący na rowerze w świetle księżyca to jakby żywcem z „E.T.”

Są też opowieścią nostalgiczną, która każe przejrzeć własną przeszłość i szukać przyjaciół, którzy gdzieś zniknęli a którzy byli ważni, ważniejsi albo najważniejsi. Na facebooku spotykam czasem ich awatary. Szybko sobie przypominam – jak w kalejdoskopie – słowa, gesty, spotkania, miejsca, drogi. I od razu zapadam w miękkie barwy i robi się cieplej, bo, że minęło to jedno, a że było – to było wspaniałe.

Brązowe oczy Mirei Vilapuig.

(3,0/4,5)

1 Comment

Dodaj komentarz