Fragmenty. Odwilż

No i mam pewien kłopot. Nie zaglądam, nie oglądam, nie czytam, nie piszę, nie żyję? Po prawdzie piszę, od tego tłuczenia w klawiaturę zapadam na chorobę zawodową pianistów. Po nocach mi się śnią obce kraje. A w dzień w kla-wia-tu-rę, chórem.

Szybkie ruchy chmur / z chmary rymów mur / mych miast rytmu, ach / chór w nieb chmurny dach. (to moje, z dzisiaj)

Czy mi przeszkadza, że Sibel Kekilli, którą zdołałem polubić niezmiernie w „Obcej” (piękno równa się dobro, itd.) była niegdyś aktorką porno? Ciągle ten sam problem (dobro równa się piękno) ze świetnymi poetami – zdrajcami, aktorami bez sumienia i świętymi w lukrze. Dlaczego mi miałoby przeszkadzać? Czy przez  to patrzę na nią inaczej? Dlaczego powyższe równania są fałszywe?

Dziś niebo niesłychane i na tym tle Pałac Kultury taki zimno-fioletowy i księżyc nad nim, chyba dzień po nowiu. Koło haemu wszyscy wyciągali komórki i go fotografowali. Pocztówka z pięknych miejsc. Dzisiaj.

Dodaj komentarz