Koniec kina w Lu.

Z „Cudownego dziecka” wychodziliśmy klasa za klasą prosto do Ogrodu Saskiego, gdzie żółtych liści zatrzęsienie. To wyjście zawsze było pasjonujące, że wpadasz prosto do parku. Pamiętam, w parze były wtedy K. i J., obie mi się wtedy strasznie – siedmiolatkowi – podobały.

Z „Hot Shots”, do którego sentyment mój nie przemija, pamiętam paprotki w mieszkaniu na Marchlewskiego, czy już wtedy Skautów. Poszliśmy z tatą i słońce nadawało Wieniawie taki ładny kolor.

Za to „Wieczna miłość” mnie się nie podobała. Samotnie siedziałem w prawie pustej sali, słuchając finału dziewiątej. A Piotrek z 8d z Kasią z 8d przyszli na randkę.

Bardziej mi się spodobał „Jurassic Park” i sąsiadka strasznie się śmiała swoim nieubłaganym śmiechem. (Dziś z filmu pozostała reklama parówek).

Każdy ma takie Paradiso na jakie sobie zasłużył. Ja miałem takie, ale je wyburzą.

(Choć tak się po filmie dobrze szło z A., Długosza na autobus).

1 Comment

Dodaj komentarz