Dz.U. Pictures presents „Szpieg”

Filmy szpiegowskie (powieści nie czytam) są jak testy na inteligencję. Ten oblałem, nie mogąc się przez pierwszą godzinę połapać, kto jest kim i po której stronie się znajduje. Zawsze wyobrażałem sobie zresztą, że film o szpiegu musi być bondowski: pościgi, szybkie samochody i niewiarygodne gadżety. Ten nie był. Ba, ciągnął się początkowo: ktoś obok ziewał. (A zachęcający zwiastun wskazywał, że „Szpieg” jest dynamiczny, więc liczyliśmy na oczopląs).

Mnie najbardziej interesowały wspomnienia: to jak się rozjeżdżają losy i zostają tylko fotografie, podczas gdy ludzie stają się sobie obcy albo wrodzy. Jak na świetnie sfilmowanym balu agentów wywiadu albo w spotkaniu dwojga emerytów w jednej z początkowych scen.

Fotografowanie to mocna strona tego filmu, niemniej najmocniejszą pozostaje Gary Oldman, który za tytułową rolę zasłużył (moim skromnym zdaniem) na tegorocznego Oscara. Colin Firth też, dodam, bardzo interesujący.

Na zakończenie sezonu kinowego bardzo satysfakcjonujący wieczór przy sześćdziesiątym ósmym filmie.

(4,0/3,5)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s