Dz.U. Pictures presents „Powrót do domu”

(źródło: filmweb.pl)

Przeciągły był to film. Niby w porządku, ale przeciągły tak, że zniecierpliwienie brało górę nad podziwianiem. A było co podziwiać: martwe natury filmowane ze smakiem, osoby natomiast – wyjątkowo zmysłowo. Połowa kadrów nadawałaby się od razu na tumblrowe blogi. Niemniej przeciągły.

Violeta, Sofia i Marina. Trzy siostry, do końca nie wiadomo skąd się wzięły w ogromnym domu, kim jest współlokator, do kogo należą meble, ubrania i biżuteria. One też o sobie niewiele wiedzą. Marina sprząta i robi rachunki (taka ewangeliczna Marta), Sofia wyprzedaje po kryjomu meble i znika na całe dnie a Violeta ulatnia się – po bardzo sympatycznej serii ujęć – z nikomu nieznanym facetem. Kompletna niemożność komunikacji między nimi, chorobliwy brak empatii.

Po hiszpańsku tytuł brzmi dużo lepiej „Otworzyć drzwi i okna” („Abrir puertas y ventanas”). Od razu skojarzenie z magią Alkmeny: pierwsze sceny zamykania i pod koniec (a na koniec czeka się w tym filmie dosyć długo) to symboliczne wybicie młotkiem szyby. Wyważenie drzwi do świata, wyrwanie się poza.

Zdjęcia ustają nagle, tak jak nagle z kamerą wkroczyliśmy do ich domu. Pozostajemy sami z zagadką kim jesteśmy. Kto z nas Mariną, kto – Sofią a kto – Violetą.

(3,0/3,0)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s