Fragmenty. Nowe okolice

Gdybym należał do milionerów
drożdżówki kupowałbym u Gesslerów
(i tak kupiłem, bo jestem łakomy).

Ironiści z księgarni Prusa:
„Uff, gorąco, mamy klimę i mrożoną kawę”.
(Robiłem zdjęcie plakatu, ale deszcz na obiektywie).

Ładne kobiety idą przez Krakowskie,
noszą ładne parasole i ładne gumowce.
(Wiem, że rym nieudany, ale taka pogoda.)

Namiot pod kordegardą musi być dziełem sztuki.
Nikt się nie poznał na tej artystycznej prowokacji.
(Poznałem, popatrzyłem, przez brezent ciekło.)

Wilgoć w sto siedemdziesiąt pięć. Nie wiem, czy
już Ordynacka czy wciąż Ordynarna.
(taką grę słówek wymyśliłem rano. Wiem, nic oryginalnego.)

Dodaj komentarz