Podróż do Włoch. Opóźnienie

Wywieźli nas do uzdrowiska. Spędzamy czas w hotelu „Czarodziejska góra”. Po drzewach w upale wbiegają jaszczurki. Popijamy słabą kawę i dyskutujemy zaciekle. Ci, co mówią po włosku próbują negocjować nasze uwolnienie, inni osowiali tylko strącają popiół. Pośród dymu najlepiej się rozmawia. Ten jest ekspertem od wpływu euro na gospodarkę (reperuje pod Modeną samochody), tamta najlepszą robi pieczeń na niedzielę. Wszyscy zastanawiamy się czemu komputer pokładowy zawiódł. Jest nawet kilka teorii. Bardziej śmiali podejrzewają spisek węgierskiego przewoźnika. Jedno pewne: na lotnictwie znamy się jak mało kto.

Pani w recepcji nie wie, kiedy po nas przyjadą. Wyglądamy autobusu przestępując z nogi na nogę. My Polacy z ziemi włoskiej na pokład.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s