Po przeczytaniu w jednej i drugiej gazecie wyników badań na temat czytelnictwa, poczułem się wyrzutkiem społeczeństwa.
Nie interesuje mnie budowa stadionów, nie obchodzi mnie wynik piłkarzy, siatkarzy i skoczków, nie rozpoznaję serialowych („seryjnych” brzmi lepiej) aktorek i aktorów, nie znoszę brzydkich pomników nawet najwspanialszych herosów, nie wierzę, że nad tym krajem szczególnie Opatrzność lub szczególnie fatum, nałogowo kupuję książki i – co gorsza – staram się je czytać.
Haniebne są moje czyny, głęboko niepolskie. Nie zostanę ministrem. Nie napiszą o mnie w „Fakcie”.
