Krótka komedia (?) o upodleniu

(Jak tu o kinie, gdy bez A.?)

Jak na komedię, to „Muzyka” była zbyt ociężała. Gdzieś w połowie drogi między czeskim, moim ulubionym, kinem a polską prowincją w typie Smarzowskiego. Choć, przyznam, niektóre sceny bardzo udane.

Upodlenie jako główny temat filmu, upodlenie na każdej płaszczyźnie: od rodzinnej (wyjątkowo nietrafiona zdrada) po społeczną (kantata o Leninie jako wyraz konformizmu). Bohater główny – typ upodlony szczególnie (H. się ze mną nie zgadza, uznając, że jest on zwykłą życiową ofiarą.)

Przyjemna frazeologia słowackich wulgaryzmów. Ich dźwięczność wdzięczna: skurveny štát miast pieprzone państwo. (Z tą frazeologią i wdzięcznością z H. i R. się akurat zgadzamy).

( – /2,5)

Dodaj komentarz