Paczka nie z Krakowa. Numer dziewięćset siedemdziesiąt pięć

Uwielbiam cielesność urzędów pocztowych.
Ten zapach, coś jak klej do znaczków przemieszany
z zakurzoną wykładziną, do tego starość.

Nieśpieszność obejmująca okienek samotność.
Tylko sto czterdzieści cztery tysiące opieczętowanych przesyłek,
reszta Koluszki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s