Sto czternaście. Tam brat nasz acetonowy (pasażerowie odsuwają się próbując oszukać węch), a tu mali bracia (dwanaście, trzynaście lat, kaptury, zapalniczka) rozprawiają o wizytach na komisariatach.
A tu, obok mnie, siostra. Od dwudziestu trzech lat nazywam ją siostrą. Ona od dwudziestu trzech lat konsekwentnie nazywa mnie Cousinem.
