Pachniało tak jak w przydrożnym barze w Bolesławcu w grudniu 1991 roku (zapis tej woni znajduje się w moim prywatnym rejestrze.)
Nadzorowali nas cerberzy o urodzie tłuczków do mięsa. Muzyka rachatłukum. Luźne skojarzenie: półmetek w liceum, rok 1997, klub Koloseum, Lu. Pan w odblaskowym białym z panią w szarym połyskliwym imitują ruchy frykcyjne. Pani w srebrnej sukience owija się na rurze, profesjonalistka. Pan czarnoskóry wyrywa laski (na medaliku patronuje mu Simon Mol).
(Podróż równie egzotyczna jak do amazońskiej dżungli.)
