Nie piszcie w ten sposób, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, biografii autora bloga

(kolejna książka z owego pudełka wyniesionego za sto czterdzieści trzy pięćdziesiąt)

Drogi Panie Autorze,

Bolesław Leśmian jest poetą lubianym przeze mnie (może nie jest ukochanym, ale chruśniak malinowy jest dla mnie metaforą znaczącą), przez Pana zaliczonym – jeśli dobrze zrozumiałem – do wieszczów narodowych. Chciałbym Panu, Drogi Panie Autorze, wskazać kilka szczegółów, które lekturę pańskiej książki „Bolesław Leśmian. Marzyciel nad przepaścią” (wyd. Twój Styl, Warszawa 2006) czynią nieznośną. Zacznijmy od okładki. Czy Leśmian lubiłby połączenie koszmarnego seledynu z karminem? Szczerze wątpię. Dalej niestety nie jest lepiej. Zalepia Pan stronice setkami dygresji, bez znaczenia dla biografii, bez znaczenia dla poety, bez żadnego znaczenia dla czytelnika (kto założył Iłżę? Ile wież ma zamek w Chęcinach?). Sam nie wiem, czy to jeszcze książka o Leśmianie, czy monografia kultury polskiej przełomu XIX i XX wieku (niestety, mam wrażenie – dzieło przerosło twórcę – nie jest ani jednym ani drugim). No i styl, Twój (nomen omen) styl, Szanowny Panie Autorze. Nie da się gawędy w pierwszej osobie singularis połączyć z opracowaniem popularnonaukowym i bibliografią wraz z wypisami ze źródeł (mrówcza praca to zbieranie cytatów, tylko po co?). Stara się Pan dokonać przełomowych odkryć, ale odkrycie odmiennej daty chrztu głównego bohatera przełomowe nie jest, sensacyjne nie jest (może niestety, a jednak). I jeszcze jedno, na koniec, Autorze Drogi, wiele ta książka może przetrwać, ale nie analizę poezji Bolesława Leśmiana dokonywaną przez Pana. Na przystanku „Stawki” musiałem zaczerpnąć powietrza, bo krztusiłem się ze śmiechu. Pozwoli Pan, że przytoczę. Najpierw Leśmian: „Ha! to nasze w polu, w lesie/ Dźwięczą śpiewki sierocińskie,/ Wiatr po ziemi całej niesie/ Szumki-dumki ukraińskie. (s. 76)” Teraz Pan: „Widać tu wyraz uczucia osierocenia Bolesława i próby wykrzyczenia smutku w samotności, w polu i w lesie. (op. cit.)” Albo tutaj – w całości cytuję Pana: „W wierszu Śród nocy poeta wyznawał „Natchnienie pierś mi rozaniela”. Najwyraźniej chciał być poetą, chciał pisać, ale nie bardzo wiedział o czym (s. 80)”.

Zupełnie jak Pan.
Łączę wyrazy szacunku, Autor Bloga

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s