Trzydzieste szóste piętro w listopadzie

(Autor bloga popadł w głęboką zadumę. Wobec czego, teskty jego stały się nieznośnie autobiograficzne i nużące. Tak jak poniższy:)

Lubiłem gubić się w ulicach miasta na literkę B., deptać po znanych tylko sobie chodnikach. Zapadał zmrok owego listopada, a ja wyruszałem pomiędzy rozświetlone okna dzielnicy Ixelles. Pachniało deszczem, jesienią i gdzieniegdzie obiadem. Secesja wpatrywała się we mnie przez kolorowe szkła. Droga codziennie była łudząco podobna. Może nawet monotonna. Zmieniały się sklepy, w których kupowałem niemieckie ciasto z marcepanem i rodzynkami albo słodkie bułeczki z ciasta francuskiego. Zaopatrzony w aparat fotograficzny zbaczałem w nieznajome zaułki, które układały się w mapę owego listopada. Tęskniełm. Bardzo tęskniłem. Znała mnie i pani Hinduska z dłońmi malowanymi henną, i pan Turek w sklepie, w którym sprzedawano niedobry kriek i inny Turek, w którym w dwudziestu jeden kabinach telefonicznych rozmawiano we wszystkich językach świata. Tęskniłem i dzwoniłem, i byłem bliżej Ciebie niż może nawet teraz, kiedy nie dzielą nas już numery kierunkowe. Lubiłem oglądać witryny restauracji, odkrywać niespodziewanie całkiem nowe miejsca, gubić się bez śladu w topografii. Lubiłem tamten listopad. Choć, gdy ktoś pytał mnie o to wtedy, zaprzeczałem natychmiast. Taka była w tym wszystkim wolność, której nie mam. Jest tylko trzydzieste szóste piętro. Na sąsiednim budynku zapala się neon sieci komórkowej. Pora iść do domu. Więcej nie tęsknić. Nie śnić. Żyć.

(Takie to proste, a ja nie potrafię.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s