O nieheroiczności życia codziennego na początku XXI wieku (09.06.2007)

Tak sobie, dawniej wyobrażałem, że życie to coś heroicznego. Że wszystkie wybory dotyczą spraw ostatecznych. I jeśli nie zatrzymasz pochodu czołgów na placu, to nikt nie zatrzyma. I jeśli nie wzniesiesz flagi na bramie stoczni, to nikt jej nie wzniesie. Tak albo nie. Gorący albo zimny.

Ku memu zaskoczeniu, życie okazało się dużo bardziej banalne. Co gorsza, dużo, przez to, trudniejsze. Wiem, co zrobić w wypadku ataku wrażych wojsk na redutę lub twierdzę, ale:

Co kupić jutro na obiad?
Jak to powiedzieć?
Czy warto, czy może trzeba?

Odpowiedz na takie proste pytania.
Jak ci się uda, spokojnie możesz zatrzymywać czołgi.

Dodaj komentarz