Gdybym się był urodził trzydzieści lat wcześniej
byłbym być może sąsiadem towarzysza Wiesława
(parę domów dalej na Saskiej Kępie).
No, ale się urodziłem wtedy, kiedy się urodziłem.
I żyłbym do teraz z przekonaniem, że towarzysza Wiesława na żywo nie ujrzę.
Ale włączyłem dziś koło południa TVN 24,
a tam, lekko żwawiej niż zwykle, przemawiał właśnie
towarzysz Wiesław (choć, co dziwne, mówili na niego prezes Jarosław.)
Historia Polakom zawsze głupie figle płata.
