De profundis II

(A teraz będzie cytat o nadziei wbrew nadziei. I jakoś to mi się wiąże z tym, co autor bloga napisał o pustce. Bo to jest kontrprzykład, co do pustki. I trochę mi historię Hiobowej ufności przypomina. Bo pustka to się rodzi tam, gdzie kończy się ufność)

(I, kurczę, dni mijają a mnie to nadal wzrusza…)

„(…) Kiedy zapalił lampkę, wokół zauważył rumowisko – elementy obudowy,
gruz, trochę drewna. Jak mówi, pusta przestrzeń, w której spędził ponad
100 godzin, mogłaby pomieścić 10 mężczyzn. Nisza miała około 1,5 m
wysokości. Nowak starał się zmieniać pozycję – leżał, siedział, kucał.
Przez pewien czas towarzyszył mu „kolega szczur”, który potem zniknął.
„Skoro on wyszedł, znaczyło to, że gdzieś musi być powietrze” –
powiedział Nowak.

Górnik miał trochę wody w butelce. Jedynym jego pożywieniem były kartki
wyrwane z notesu, próbował sobie wyobrazić, że je coś smacznego. „Jak
żech cyckoł ta kartka, toch myśloł, że to jest kotlet.
Trocha było ciężko, bo był niedosolony” – żartował.

Dopóki lampka nie zgasła, górnik mógł patrzeć na zegarek, sprawdzić
datę i godzinę. Potem niczego nie widział. Czasem zasypiał, a kiedy się
budził, był rozczarowany, że nie jest w swoim łóżku, tylko zasypany pod
ziemią. Teraz śpi spokojnie.

Górnik mówi, że przez cały czas wierzył, że ratownicy do niego dotrą.
To pomogło mu przetrwać. Pod ziemią myślał o całym życiu – jakie było,
jakie mogłoby być, jak poznał się z żoną, ślub, narodziny córeczki.
Bardzo pomogła mu modlitwa.

„Modliłem się, rozmawiałem z Bogiem. Nie dopuszczałem do siebie myśli,
że może się nie udać. Czasu trocha było, porozmawialiśmy sobie. Na
początku było proszenie, błaganie o to, żeby mi pomógł. Raczej o złości
nie było mowy. Powiedziałem sobie – skoro tak musi być – ty jesteś
stwórcą i do ciebie należy ostatnie słowo” – powiedział Nowak.

Kiedy przychodziły momenty zwątpienia, starał się myśleć o czymś innym,
gwizdał, śpiewał. Kiedy słyszał odgłosy akcji ratowniczej, wzywał
pomocy. Radość mieszała się z obawą, że jednak może się to nie skończyć
szczęśliwie. Kiedy ratownicy byli blisko, pomagał w odrzucaniu gruzu.
Największą ulgą był dopływ świeżego powietrza – opowiadał.

Postanowił sobie, że po wypadku będzie się starał być jeszcze lepszym
człowiekiem. Poza tym uważa, by wypadek go nie zmienił. „Starom się być
taki, jaki żech był (…) Jo się mało kiedy przejmowoł czymkolwiek, bo
życie jest już na tyle ciężkie, że człowiek nie ma czasu myśleć o
gupotach, ale żeby żyć szczęśliwie i dać radość żonie i córce” –
powiedział. Innym radzi, by szanowali i traktowali poważnie swoje życie.

Nowak chce się w domu spokojnie z żoną napić kawy, pobawić się z córką.
Chciałby zjeść roladę, kluski i kapustę kiszoną. Z ratownikami chce
pójść na piwo, które – jak mówi – śni mu się”.

(za: PAP 6.03.2006, http://www.gazeta.pl)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s