dziennik 33/26

Pablo Picasso, Mały artysta, 1954, źródło: facebook.com

W kwietniu

Kiedy biegniemy z rozwianymi torbami z czekoladkami Leonidasa w środku, trzymając się za ręce, wieczorem, Kruczą, przypomina mi się Luwr i scena z „Marzycieli”.

Niewidząca z białą laską na moim przystanku ćwiczy aerobik.

Ruda licealistka śpiewa do siebie przy drzwiach sto osiemdziesiąt.

Najważniejsze – mówi Dż. – to przeżyć ten rok czterdziesty siódmy, potem będzie lepiej. Będzie lepiej H.? – pyta.

Na arenie męskiego sportu jakim jest wymiana opon, matka i córka popijają z termosa kawę.

Kiedy płacę, wręcza nowy adres. Na tym dywanie z betonowych płyt stanie niedługo osiedle a tak lubiłem tam wschody słońca przy wymianie jesiennej.

Dodaj komentarz