księgarnia 25/26

Petr Válek, grafika AI z cyklu Sudetenland, 2026, źródło: facebook.com/share/1DxCNqGXM1

Anna Jadowska, Dadzieja, Czarne 2026

Dadzieja to taka odmiana nadziei, kiedy jesteś pewna, że sytuacja jest beznadziejna, że coś się na pewno stanie albo na pewno się nie uda, ale ty wbrew wszystkiemu liczysz, że będzie inaczej, choć sama wiesz, że koniec okaże się fatalny (s. 71).

Nie będę po raz kolejny ilustrował recenzji obrazem Aleksandry Waliszewskiej, obiecałem sobie. No, ale co mam teraz zrobić jeśli do „Dadziei” – mrocznej historii dwóch sióstr – pasuje jak ulał? Dobrze, że są niepokojące sudeckie obrazki Petra V.

Mrok w książce nie jest baśniowy. Nad dolnośląską wioską, a potrafię ją sobie dokładnie wyobrazić, ba, umiejscawiam ją w konkretnej topografii, nie licząc się nawet z opisami z tekstu, mrok ma w sobie coś z rekonstrukcji zdarzeń w magazynie „997”.

Zresztą bohaterki też ukradkiem spoglądają na telewizor tak jak dzieci lat osiemdziesiątych, udając, że śpią, podglądały majora Płócienniczaka.

Anna Jadowska sięga do obrazów spod powiek i ukrytych lęków. Perfekcyjnie tworzy nastrój niepokoju jak z Lyncha. Sekrety, domysły, podsłuchiwany głos sąsiadki, to wszystko sprawia, że czyta się „Dadzieję” z wypiekami.

Wieczorem pozwalam się pochłaniać jej narracji, a kiedy budzę się, z ekscytacją stwierdzam, że jeszcze nie do końca przeczytana, że mogę wracać do opowiadanego świata.

Dodaj komentarz