
XLVI
dzwonią do niego z życzeniami. ma chyba urodziny. jedną ręką o drążek na przegubie i jeszcze półotwartą książkę, drugą do ucha i szyi telefon. tak, dziś ma urodziny. obok też czytają, niezadowoleni z poranka.
myśli o stadzie dzików, które wczoraj dostojnie szło do fortu gdy jechali do kościoła. zatrzymywali się wszyscy, przystawali, oni też a one kroczyły z godnością, nic sobie nie robiąc z ludzkości.
pierwszy poranek nowego roku. wrona wyłuszcza z ziemi czerw.
