
niespokojne
1.
wiesz, opowiadam A., te tulipany, te w tym czarownym naczyniu z jarmarku upalnym latem, pierwszy raz kupowałem je nie ze względu na kolor, ale tak jak mówiłaś na grubość łodygi. dziwili się jeden z drugim sprzedawcy, że o to pytam. wyciągali z wody, patrzyli.
2.
– nie za moje pieniądze, sku..yny – wstał i nerwowo wciska przycisk stop, jeszcze jako obelgę rzuca etnonim na ż, akurat ostatni przystanek cmentarz ż. chodzi mu o korek, choć tu zawsze korek, w sezonie wyprzedaży nawet większy niż dzisiaj, ale on już się zdenerwował. wie, że to spisek, to opóźnienie autobusu, te czerwone drapieżne oczy tylnych świateł.
3.
– co ja wiem o podróżowaniu? – podsłuchuję zwierzeń na Egzaltowanym, ja, który podróżom uzupełniam opis: wszyscy podróżują, nic wyjątkowego.
ta z lewej leci na zakupy do Bostonu via Paryż. z lotniska dwadzieścia minut kolejką, lepiej wezmę taxi, co się będę tłukła. ta z prawej urządza urodziny w Wiedniu, całą rodziną w dwa samoloty.
może dlatego podsłuchuję, że marzec a w marcu powinny być na przykład Włochy: prowincjonalne strady, małe muzea i kawa na słońcu.
