
Annie Ernaux, Powroty, tłum. Anastazja Dwulit, Czarne 2026
„Wstyd” (jeden z dwóch utworów w tomie) czytany bezpośrednio po „Babuni (c)” tworzy z nią rodzaj dyptyku. Otwiera go zdanie-piorun, po którym trudno się pozbierać: Ojciec chciał zabić matkę pewnej czerwcowej niedzieli wczesnym popołudniem (s. 11).
Y. (dalej rozszyfrowane jako Yvetot) też jest Mieściną. Życiorysy bohaterek dzieli czterdzieści lat, ale w gruncie rzeczy – z uwagi na różne tempo zmian na wschodzie i zachodzie Europy – różnica jest mniejsza. Bohaterka powieści ze Słowacji powtórzy dokładnie schemat życia rodziców. W przeciwieństwie do Magduški, narratorka „Wstydu” zdradzi swoją klasę, awansuje po społecznej drabinie, będzie mogła na swoją mieścinę patrzeć z dystansu.
***
Od lektury pierwszej powieści Ernaux, pozostaję jej zagorzałym fanem, zafascynowanym tym, co we „Wstydzie” określi jako etnografia samej siebie (s. 25).
Prawdziwa pamięć o sobie nie istnieje (s. 24) – pisze na stronach, które stanowią „rozprawę o metodzie” Ernaux, o sposobie rekonstruowania tej osoby, która się było w przeszłości.
Jeden z warunków: przywołać języki, które mnie stworzyły (ibidem). Zastanawiam się nad tym zaleceniem dla własnych celów autobiograficznych (język mieściny R., ta pajęcza genealogiczna sieć, która dobrze ukrywa; język domu I. i H. racjonalny, posiadający reguły jak pasjans albo gra w inteligencję; patetyczny język Wielkich Wydarzeń, w których brałem udział za pośrednictwem telewizji).
***
Powszechne przekonanie, że nie można się nigdzie wybrać bez specjalnej wiedzy, i głęboki podziw dla tych, którzy nie boją się ruszyć z domu (s. 26).
Próbowałem już systematyzować mobilność rodzinną (tutaj). Ernaux odnotowuje przejście od trwałego „umiejscowienia” (kolejne pokolenia zamieszkują Y. i najbliższą okolicę, z rzadka podróżują do większych ośrodków) do migracji (autorka wyjedzie do Rouen do szkoły, a potem porzuci na stałe Y.) Co ciekawe, proces ten – z uwagi na wojny, zmiany granic, przesiedlenia, osadnictwo państwowe („ziemia na Pomorzu”) – w Polsce zachodzi o dziesięć, dwadzieścia lat wcześniej niż we Francji.
