dziennik 17/26

Fotografia podpisana jako „maska panny młodej z Jakucji”, prawdopodobnie przedstawia strój dołgański, nie jakucki, źrodło: facebook.com

końcówka lutego

1.

Naprzeciw pałacu siedzi na ławce kurier. Zły kurier od jedzenia. Jest Polakiem, co poznaję po donośnych k..wach, które niosą się echem po pustym Krakowskim, może wpadną nawet prezydentowi w ucho. Słoneczko świeci, ale wiatr chłodny. Będę dziś cały dzień napie..alał – mówi kurier zirytowany, odwijając z folijki kanapkę.

2.

Odinstalowałem tiktoka. To już trzeci dzień postu bez postów. Czytam wikipedię, rozwiązuję quizy, co u nich? – myślę, u tych przypadkowo wyświetlanych, których porzuciłem nagle. Pociąg do cudzych światów, bo nie wystarcza własny.

3.

Odkryłem, że największą trudność, poza prawdziwym rozumieniem, co się naprawdę czuje, a nie co się powinno czuć i co ktoś nas nauczył czuć, sprawia zapisywanie tego, co się naprawdę wydarza w działaniu (Hemingway, w tłumaczeniu Marka Cieślika).

4.

Wracam ze sklepu i zaczynam opowiadać, że z kartą jest świetna promocja na papier toaletowy, taki z pieskiem.

Nagle trafia do mnie, co powiedziałem: nie mam już dwudziestu, ani nawet czterdziestu lat.

5.

Chcą mi bardzo pomóc ci moi asystenci Ej Aj. Prześcigają się z oferowaniem wsparcia. Jeden nawet z własnej woli przerobił mój tekst tutaj na taki gładki i bez żadnej i n w e r s j i. Odganiam się od nich, ale oni wracają całymi chmarami jak letnie komary.

6.

Pustkę po tiktoku zapełniam grupą dla miłośników mediolańskich tramwajów.

Dodaj komentarz