dziennik 16/26

Sklepienie z 1514 r. w budynku klasztornym św. Anny, Warszawa, luty 2026 r.

roztop

Nad kompozycją z fenkułów i ananasów opowiada o swoim cugu jak chłodny narrator, a nie on sam, bez dumy i bez wstydu, jak o przeziębieniu mniej więcej. Tylko opowieść przerywają co kilka słów k..wy, nawet nie przecinki, raczej miara wiersza.

***

Od czasu Gazy (a właściwie tego, co wokół Gazy) omijamy muzeum na Nalewkach, jakoś nie przychodzi nam na myśl tam wejść, a jednak coś w nas pęka, gdy staruszka przez okno autobusu spokojnie nadaje: to jest muzeum żydowskie, lewackie, komunistyczne, łajdackie.

***

Zaśpiew ptaków nowy, wiosenny. Teraz czekać należy zapachu rozmiękania. W deszczu plamy po-opadowe zimy.

Należy omijać trawniki, chodniki, krawężniki, nie wychodzić z domu, z łóżka, zaciągnąć zasłony, żaluzje, schować się, przeczekać.

***

J. pisze, że moje zagubione konto wciąż jeszcze istnieje. A może usamodzielniło się i prowadzi życie na jakie bałem się zdecydować?

Dużo podróżuje, rzuciło urząd i wydaje książkę: wcale się nie zdziwię, gdy odnajdę ją w internetowej księgarni.

Dodaj komentarz