księgarnia 9/26

Edward Hartwig, Brama Grodzka w dniu 22 lipca 1954 r., (c) Ewa Hartwig, zbiory Teatru NN; Cykl zdjęć Hartwiga z dnia zakończenia odbudowy Lublina, przedstawiający oświetlone jasno Stare Miasto jest chyba najpiękniejszym zbiorem lubelskich widoków, ich typem idealnym. Nigdy przedtem, ani potem, takiego Starego Miasta nie było

Jadwiga Teodorowicz-Czerepińska, Grażyna Michalska, Mury miejskie Lublina, Urząd Miasta Lublina 2021

Jakiś czas temu pod wpływem artykułu analizującego oddziaływanie geologii na amerykańskie wybory, spróbowałem odkryć determinizm geologiczny w teraźniejszości Lublina.

Szło to mnie więcej tak:

lewy brzeg Bystrzycy był gliniany, cała ta część dzisiejszego miasta, lessowe fałdy, jeszcze w moim dzieciństwie – obsiane były czerwonymi kominami cegielni. Tutaj znalazły się ośrodki osadnicze, następnie główne przedmieście przemienione w śródmieście a po latach uniwersytet i wielkie dzielnice mieszkaniowe, tudzież osiedla jednorodzinne. Za to praktycznie nie występował tu przemysł.

Prawy brzeg rzeki był wapienny. Białe kamienie sięgały do serca Wyżyny. Po tej stronie rozwijał się przemysł i wpierw robotnicze przedmieścia, białe domki obrastające brzegi Czerniejówki, a potem socrealistyczne osiedla wokół wielkich zakładów pracy.

Transformacja ustrojowa obu brzegów miasta dotknęła nierównomiernie. Upadek fabryk pociągnął katastrofę osiedli wapiennych, bezrobocie, biedę. Nie odczuły tego tak wyraźnie dzielnice ceglane.

Wszystko w mojej teorii zgadzało się do momentu, w którym przeczytałem to opracowanie dotyczące miejskich fortyfikacji. Otóż Stare Miasto otaczały białe, wapienne mury, jedynie licowane cegłą. To nie mezozoik podzielił miasto.

***

Historia murów miejskich należy do tego rodzaju przewodników, które z turysty (przyznajmy, po ćwierćwieczu życia poza miastem, jestem w nim turystą) czynią Indianę Jonesa. To fascynująca historia wypatrywania śladów, ustalania tytułów własności średniowiecznych działek i przyglądania się wnętrznościami Starego Miasta.

Dodaj komentarz