księgarnia 4/26

Ferdinando Scianna, Marpessa Hennick w kampanii Dolce & Gabbana, Sycylia, 1987, źródło: facebook.com. To zdjęcie, z innej śródziemnomorskiej wyspy, nadpłynęło jak niepokojące skojarzenie. Czytałem akurat o pokoju ciotki Emilii.

Ana Maria Matute, Pierwsze wspomnienie, tłum. Ewa Zaleska, Cyranka 2025

Piękne i okrutne jest „Pierwsze wspomnienie”.

Piękne, bo pozostało nim śródziemnomorskie światło. Ta przedziwna cecha próz południowych: synestezja. Słony zapach morza, woń pomarańczowego gaju i wilgoć starego domu (dziś zapewne byłaby w nim agroturystyka „Na zboczu”), przesiąknięty kadzidłem kościół, przedwojenne perfumy ciotki.

Okrutne, bo powietrze gęstnieje. Z każdym dniem wojna jest bliżej. I gdy Borja stwierdza musieli go zabić (s. 44), to już razem z Matią, która opowiada, domyślamy się, że dosięgnęła także ich, definitywnie kończąc dzieciństwo.

Wyspa, mała społeczność, w której wszyscy znają wszystkich, staje się duszna. Bojówki pod auspicjami księdza proboszcza rozpoczynają polowania na podejrzewanych sąsiadów. Prywatne zawiści i anse zostają wpisane w logikę wojny domowej.

Czy to prawda, że będąc dziećmi, przeżyliśmy całe życie, łyknęliśmy je jednym haustem, by potem powtarzać się głupio, ślepo i bez żadnego sensu? (s. 17) – dopytuje narratorka. To wtedy, na Wyspie, przeżyła pierwszą miłość i pierwszą nienawiść.

Dodaj komentarz