
Zapiski. Zapominki
Niepostrzeżenie liście potraciły małe drzewa.
Śpiew za uchylonym oknem: wróciły sikory.
Odwożę po ciemku A. na poranny do Paryża.
Na Jana Pawła blask wczesnego wieczoru prosto w tramwaje. Nim nadciągnie ciemność.
Wymiana opon. Pełne autobusy na Powązki. Sezon rozmów ze zmarłymi bliziutko.
Tymczasem w kerfurze miejsce zniczy (jeszcze przed pierwszym) zajęła choinka i zestawy lalek.
Wydrążone dynie, wydrążeni ludzie.
