
Dziewiąta do Portugalii. Piąta do granic Starego Świata. Nowela andaluzyjska, Grenada
1.
Ten sam hotel co zawsze (co zawsze: używam tego sformułowania rzadko jak na moje możliwości). Nawet ten sam pokój co wtedy – więcej niż tysiąc i jedna noc z Dzieckiem stąd.
Trzeci raz tutaj? – dziwi się mężczyzna w recepcji. Nie wie, że wciąż linearni, usiłujemy wyrysować koło.
2.
Być może ta kamienna uliczka nad rzeką Darro pomiędzy Albaycinem a wzgórzem Alhambry powinna być zaliczona do najpiękniejszych na świecie, mieszając zapachy, głosy i widoki. Coraz przyklejamy się do ścian, gdy omija nas autobus albo taksówka. Wibruje powietrze.
Wieczorem nie milknie, za to znad rzeki nadlatują nad nią nietoperze.
(Barista otwiera nam okno z widokiem na nią i na ulicę. Fotografuję z niego i jestem fotografowany. Tak niewiele we mnie miłości do ulic, a do niej owszem).
3.
Nie ma Dziedzińca Lwów, są tysiące okienek, z których można go złożyć. W każdym z nich portret w podobnej pozie, do tego symetria sadzawek, fontann, łuków.
Narcyzm podróżujących: w każdym miejscu widzą jedynie powielone odbicie siebie. Przepychają się aż trudno dotrzeć do samej rzeczy. Może więc stać się tak, że Dziedziniec Lwów nie istnieje. Jak puzzle trzeba go ułożyć z cudzych ujęć.
4.
W przeciwieństwie do Sewilli, stara Grenada nie radzi sobie z tłumem narcyzów. Świadczą o tym transparenty na Albaycinie, wzywające do obrony przed naporem oraz plakaty związkowe zapraszające na manifestację personelu hotelowego.
(Męczy nie upał, ale oni. Zaczynam robić sobie selfie z kolejnymi strzałkami SALIDA).
5.
Karol V monstrualnym cyrklem wyznaczył ten plac, nad którym jak nad imperium nigdy nie zachodziło słońce.
Był gość poliglotą, czytał Tukidydesa, pod koniec życia schował się w Ekstremadurze, co świadczy raczej o pewnej niechęci do ludzi, którzy teraz kolejno wchodzą w środek jego koła.
Myślałem o Karolu aż wspomniałem jego kuzynów w wiedeńskiej krypcie i nagle zrobiłem się patetyczny. Toteż wróciwszy do hotelu z wikipedii odczytałem rodzinie jego pełną tytulaturę (w wersji używanej na wschodzie Europy):
Karol, z Bożej łaski uświęcony i wybrany cesarz rzymski, po wieki August,
król Niemiec, Włoch, Kastylii, Leonu, Aragonii, Sycylii, Neapolu, Jerozolimy, Nawarry, Grenady, Toledo, Walencji, Galicji, Majorki, Sewilli, Sardynii, Kordoby, Korsyki, Murcji, Jaén, Algabres, Algeciras, Gibraltaru, Wysp Kanaryjskich, Indii Zachodnich i Wschodnich oraz innych wysp i lądu stałego Morza Oceanicznego, etc., etc.
arcyksiążę Austrii,
książę Burgundii, Lotaryngii, Brabancji, Styrii, Karyntii, Luksemburga, Limburga, Geldrii, Kalabrii, Mediolanu, Aten, Neopatrii, Wirtembergii etc.
hrabia Habsburga, Flandrii, Tyrolu, Gorycji, Artois, Palatynatu Burgundii, Hainaut, Holandii, Zelandii, Ferreti, Kyburga, Namur, Rousillon, Cerdagne, Zutphen etc.
landgraf Alzacji,
margrabia Świętego Cesarstwa Rzymskiego, Burgau, Oristano i Goceano etc.
książę Szwabii, Katalonii i Asturii,
pan Fryzji, Marchii Wendyjskiej, Port Naon, Biskajów, Moliny, Salin, Trypolisu i Mechelen, etc., etc., etc.
(Biorąc ją pod uwagę, nie dziw, że obywatele Unii wchodzą do – mieszczącego się w pałacu – muzeum sztuk za darmo).
6.
Te pary, które tańczą przed zachodem słońca na Placu Nowym, patrz jak się poruszają. Ona z zieloną kokardą, on z zieloną muszką, Phil Collins in the air tonight. Płynnie przepływają, brawa od turystów, pstryk aparatów, dzieci na chodniku.
Kiedy będziemy bardzo starzy jak oni przyjedziemy zatańczyć do Grenady.

1 Comment