
Wyznania bezrobotnego tresera chrabąszczy majowych
Zapach ocalałych topoli po nocnym deszczu,
Na chodnikach leżą kłębki mokrej bawełny.
Jaśmin na Starych Bielanach zaczyna rozkwitać,
Mowa ptaków, następna stacja, jasne pączki.
Znowu masz urodziny, okrągłe, girlandy nad nami,
Pomarańczowe wino ma seledynowy kolor, lekkie znamię Południa.
Na balkonie dojrzały porzeczki, które zachwycały Ag.
– Najbardziej lubię czerwiec – mówi Dż., oto kolejny przechodzi.
