
Franz Kafka, Listy do Mileny, tłum. Feliks Konopka, Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Znak 2025 / Miroslav Sekulic-Struja, Petar & Liza, tłum. Ada Wapniarska, Timof Comics 2025
Czasami nie rozumiem, jak ludzie wynaleźli pojęcie „wesołości”? (s. 280)
Neurotyczne intensywne lato. Wymiana korespondencji w tempie cekaemu (porównanie jest uprawnione, bo tymczasem bolszewicy podchodzą pod Warszawę). Listy, które stają się źródłem dodatkowych mąk.
Kto by się spodziewał – w tym pięknie edytorsko wydanym tomie – lirycznych wyznań, ten się zawiedzie. Nie znamy wprawdzie odpowiedzi Mileny, ale możemy się domyśleć, że z obu stron płynie przez granicę austriacko-czeską gorycz, wyrzuty i niespełnienie.
Nadeszły listy. Dziś nie przyszedł żaden. To nie korespondencja, to pocztowa obsesja. Wszystko w listach, bo zdołają się spotkać jedynie dwukrotnie.
Czytając – masz poczucie, że wchodzisz w wąski korytarz, który coraz bardziej uniemożliwia ci przeciśnięcie się. Ja tylko we śnie jestem taki niesamowity – stwierdza Franz (s. 65) i dodaje w innym liście: Czemu nie jestem na przykład szczęśliwą szafą w Twoim pokoju? (s. 129)
Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne? – dopytuje pewna poetka w drugiej połowie minionego wieku. I Franz (w listach), i Milena (milcząco oraz w felietonie) mają na to pytanie jasną odpowiedź.
*
Trafiam na komiks „Petar & Liza” przypadkiem. Uwodzą mnie jego barwy tak podobne do obrazów Légera. Historia dzieje się na jakichś wyobrażonych Bałkanach, krainie, którą zwykle opisuje Szczerek.
Ale historia miłosna tych dwojga jest równie neurotyczna jak epistolarny romans Franza i Mileny. Czytam obie książki na raz i w którymś momencie ich bohaterowie zaczynają mi się zlewać. Petar staje się Franzem a Liza – Mileną. A może na odwrót?
(A jeśli nie Léger, to w scenach zbiorowych Brueghel w okresie niebieskim).
