
Ordo Exsequiarum Romani Pontificis
Wiara większa niż w całym Pobożnie
Rano w windzie sąsiad w garniturze i różowej koszuli. Zwykle jest podchmielony i trzyma się jamnika. Dziś nie. Pogrzeb papieża – oświadcza – jadę się pomodlić do katedry.
Entomolog ogląda transmisję
Wysypują się kardynałowie. Ależ tu pełno kardynałów. Rozpoznasz ich po czerwonych pancerzach. Odmiennych w odcieniu niż u tramwajarzy, co mieszkają pod kamieniami.
Transmisja zostaje przerwana
Mniej więcej w okolicy kazania telefon zgasł. Poranek był zimny mimo słońca. Na hali żniwa: po obrocie roku wrócił młody czosnek i naręcza rzodkiewki w kolorze bardziej biskupim niźli kardynalskim. Nieważne czy wybucha wojna, czy grzebią papieża, codzienność zawiera się w torbie ikei.
Miasto w żałobie
Autobusy pełne rozbawionych żałobników. Huczą bary i kawiarnie. Tramwaj stuka Marszałkowską. Pogodny kwietniowy wieczór. Ten kto dostrzeże jakiś smutek, mógłby w nagrodę otrzymać tytuł papieskiego protonotariusza.
Portrety
Opisywałem to kiedyś. Dawno temu – żył jeszcze ten Jedyny tutaj – na kościelnym strychu znalazłem ich leżących w zakurzonych ramach: oleodrukowani Leon, Benedykt, trzej Piusowie, dobry, gruby Jan, wreszcie z włoskiej widokówki opalony Paweł.
Tego sobotniego wieczora gdzieś ktoś wchodzi po drabinie i zdejmuje z chóru uśmiechniętego Franciszka.
