
Michał Sutowski, Aleksander Kwaśniewski. Biografia polityczna. Tom pierwszy 1954-1995, Krytyka Polityczna 2024
(Pisane w dzień debaty w Końskich)
Byłem dzieckiem transformacji. Naiwnie wierzyłem, że historia dzieje się na moich oczach. Pomagałem jej w tym wpatrując się w czarno-telewizor.
Debata Wałęsa-Miodowicz – widziałem. Inauguracja Okrągłego Stołu – widziałem. Expose Mazowieckiego – widziałem. Ostatni zjazd PZPR – widziałem. Zaprzysiężenie Wałęsy – widziałem. Jan Olszewski przemawiający na dwóch kanałach – widziałem (tylko unitra zmieniła się w sanyo, więc historia nabrała barw).
Na temat kolejnych sesji konferencji 2+4 wydawałem nawet własną gazetkę, niestety nie zachowały się jej unikalne egzemplarze.
Moją naiwność pogłębiał fakt, że wierzyłem w idealizm uczestników tejże historii. Oczywiście nie wszystkich, tylko herosów: Mazowieckiego, Kuronia, Geremka. Być może dla podtrzymywania wiary w ludzkość najistotniejsze okazują się dziewiętnastowieczne dogmaty: o niepokalanym poczęciu i o nieomylności. Tacy właśnie mieli być oni, ale już od wojny na górze okazywali się zwyczajni, zawistni albo interesowni, mali Makiawele, choć czas prawdziwych rozczarowań to dopiero daleka przyszłość.
Kwaśniewski nie musiał być idealny, i nie był. Nie był też oportunistą. W opowieści Sutowskiego to przede wszystkim człowiek posiadający niesamowity talent do relacji z innymi i umiejący ten talent sprawnie wykorzystać. Prawdziwa żywina polityczna – jak tłumaczył Arystotelesa jeden z moich profesorów.
Przed wyborami zamykającymi ten tom biografii starliśmy się w klasie (a była to klasa pierwsza, więc dopiero się uczyliśmy siebie) – musiałem to zapisać w dzienniku. Ki. wydzierała się, że tylko Wałęsa i że jestem kretynem, popierając Kuronia. Oczywiście byłem w mniejszości, bo klasa dzieliła się na zwolenników Wałęsy i Kwaśniewskiego. A zresztą przecież nie mogliśmy głosować.
Biografia Kwaśniewskiego nie jest książką z morałem. Można oczywiście wynotować rzeczy ważne: ucz się języków, szanuj napotykanych ludzi, bądź cierpliwy. Ale każdy porządny poradnik samorozwoju brzmi podobnie.
Jeśli już, ważną wydaje się przestroga dla polskich polityków, niezmienna co najmniej od 1989 r. Uważaj na PSL, nie ma partii bardziej przebiegłej, bardziej toksycznej i pozbawionej jakichkolwiek skrupułów.
