2 kwietnia

Nie mam cierpliwości do dzienników. Kolejne numery dróg z telefonu odczytuje A. Przywidoki z Getarii uchwycone w zachwycie. Babka na rogatce autostrady, która twierdzi, że nie działa karta. Co należy zachować, a co można zatrzeć. Nieustanny hałas. Zdjęcia są łatwiejsze. Cyk i ocalenie. Zanim popadnie się w banał.
*

Na scenę wkracza, uwaga, nieznany Wikipedii Polak: Władzio Jaworowski, cichy bohater haute couture. Cristobal Balenciaga zaczyna od miłości, to znaczy od Władzia. (Kiedy W. umiera, waha się, czy nie rzucić mody).
A jednak kolejne wykroje i wzory. Królowa Fabiola w sukni. Najzamożniejsi – wspomina pracownica paryskiego salonu otwartego, co za dziwny zbieg wydarzeń, w roku czterdziestym pierwszym (trwa wówczas jeszcze odbudowa Gerniki). Dyktator mody nie stroni od przyjaźni z dyktatorami-bez-dopełnienia (muzeum woli to przemilczeć).
Dyktatorzy nadal się dogadują, natomiast moda się skończyła (przeglądamy najnowsze „Balenciagi” z niedowierzaniem).
*
W Muzeum Pokoju w Gernice kasjerka dopytuje skąd jesteśmy.
Z Polski. Znamy dobrze dźwięk bombardowania z naszych muzeów i ruiny nie robią takiego wrażenia jak na francuskich licealistach.
Mimo to chmurzy się i przygnębienie spada nam na zaparkowany nieopodal samochód.
*

Wspaniale pasują na insta – odpisuje J., kiedy posyłam jej nadatlantyckie bloki. Nie mam już insta, więc dodają kolejną porcję przygnębienia: kim był architekt, który je usadowił w niecce nad wodą.
Betonowe miasteczko przed sezonem. Na parterze osiedlowy bar, pani z ostrym makijażem odgrzewa tortille. Na horyzoncie przepływają kutry.
Mieszkańcy, o ile są, zaciągnęli metalowe story.
