
Quarantacinque
1.
– Z pewną taką nieśmiałością – mawiała Anna Patrycy polewając na ekranie coś białego jakimś błękitnym płynem. Jeśli to pamiętam, wyobraźcie sobie jaki jestem stary.
2.
A. twierdzi, że to wcale nie okrągłe, skoro nie ma zera na końcu, więc w sumie co się przejmować: okrągłe były w czasach zarazy, w małych okienkach komputera z obowiązkowymi wówczas rogalikami.
3.
W tym właśnie wieku umarł mój dziadek, który kiedy umarł nie był jeszcze dziadkiem, więc znam go tylko z czarnego granitu i fragmentów maszynopisu doktoratu. Nic dziwnego, że jako dziecko miałem fobię na punkcie tej liczby.
(Dopiero teraz, segregując przodków, odkrywam – powinienem to zrozumieć na pierwszym roku studiów – umowność relacji pokrewieństwa: sposób w jaki określamy ludzi, którzy o naszym istnieniu nie mieli pojęcia).
