
Notatnik z lutego
Rankiem
7.48. Na czwartym wsiada rodzeństwo – braciszek i siostrzyczka – wyjęte z irańskiego filmu, takiego smutnego i w ciepłych kolorach. Podobni do siebie, o głębokich ciemnych oczach. Ze swoich śniadaniówek wyjadają cząstki jabłka. Siedem przystanków dalej wsiądą z tatą dwie córeczki z różowymi plecakami. Kolegują się z siostrzyczką i na tylnych siedzeniach rozkładają piknik.
Gdzieś na rozległej Nizinie
Z eski zjeżdżało się na mglistą, wyludnioną płaskoziemię. Spośród pól wyłaniały się kolejne przystanki albo rzędy drzew na miedzach. Uczucie dojmującej pustki, mazowiecka nicość.
Auto zostawiłem pod miejscowym supermarketem pozbawionym nazwy. Zaraz za nim rozpościerała się maligna.
Przeciskałem się przez czarny tłum pod chórem. Pachnieli wilgocią, ich pokrzywione dłonie widziałem dawno temu w R., miejscowi o szorstkich płaszczach i wąsach. Oddech starych organów. Konfesjonały na podestach, tak aby każdy mógł dojrzeć grzeszników uprawiających pokutę. Zimno.
O sztuce
Artyści i artystki – opowiada Jo. opowiedzianą historię – zamykają teraz w obrazach klątwy. – Uważałabym, co wieszacie na ścianach – dodaje.
W gruncie rzeczy to optymistyczne, że ktoś ich jeszcze uważa za magów.
Jeszcze o Leonii
Cioci Leonii udało się przekazać kolejnym pokoleniom swoją pobożność. Pozostawiła sześcioro dzieci, ponad tuzin wnucząt i zbliżoną liczbę prawnucząt. Wszyscy z wyjątkiem najmłodszego syna, który w młodości za dużo słuchał Phila Collinsa, wzorcowo konserwatywni i prawicowi, awansujący od ministrantów do animatorów i moderatorów rozmaitych wspólnot i ruchów. Podobnie pewni swojego i zacięci, jak Leonia, gdy coś jej się nie podobało. A nie podobało się wiele.
Babcia, siostra cioteczna i zarazem przyrodnia Leonii, nie mogła się pochwalić tym samym. Dwoje dzieci, troje wnucząt i dwoje prawnucząt, przy czym jeden z wnuków wybrał konwersję, a drugi prywatnie i publicznie kwestionował kolejne dogmaty.
Wierzenia środkowej Wyżyny: Herrtusk
(Pobożno) Ostateczną apokaliptyczną walkę stoczą Archanioł Michał (właśnie przywieziono jego figurkę) i Herrtusk, złowrogo spełniający wszystkie wyborcze obietnice, które w Warszawie są tylko wspomnieniem euforii sprzed półtora roku, a w Pobożnie – czymś całkowicie realnym. W tutajszych wyobrażeniach ów demon ma moc sprawczą: legalizuje aborcję, rozlicza poprzednią władzę i wprowadza równość małżeńską, nie wspominając o tym, że na granicy – apage! – przestrzega praw człowieka.
Kolejne drżące kółka na pobożniańskim lodowisku kreślę czekając aż się obaj zetrą.
Papież
Wszystko przez to, że w łóżku czytam tiktoki o kościele palmariańskim, gdzieś przy płatnej autostradzie Sewilla – Kadyks. Jest tam własny papież i święty Franco, i pewność, że poza nim nie ma zbawienia.
Śni mi się potem miejski autobus i tablica świetlna, którą zwykle czytuje Dziecko. I napis, który się ukazał właśnie. Nowy papież wybrany. Przybrał imię: Borys III.
