Księgarnia 2024. Podsumowanie

Frederic Forest, Czytelnik, 2024, źródło: https://www.instagram.com/fredericforest

Rynek książki: o nim się głównie czytało na różnych grupach w okolicach artrejdżowych i unioliterackich (taka bańka). Było więc o niedoszłej ustawie, o targach w Krakowie, o tłumaczeniu z koreańskiego przy użyciu google’a. Jak się człowiek wczytał, to okazywało się, że u wydawców i twórców gotowało się jak w buchającym kotle. Ale to tylko teoria. Praktyka wyglądała tak:

Zamknięta „Moda na czytanie”. Zamknięta „Warszawianka” (będzie empik). Zamknięty „Tarabuk”. Zamknięta PWN na Hoovera. Zamknięta katowicka „Biksa” (miłość od pierwszego wejrzenia). Zamknięta (już dawniej, ale tego lata to dostrzegłem) księgarnia w Brzeźnie przy pętli tramwajowej (obecnie „Żabka”).

Osobiście czytanie też nie szło mi najlepiej. Cierpiałem na rozedrganie epoki cyfrowej.  Bardziej opowiadania niż powieści. Nadal Hemingway, tak bardzo, że dojechaliśmy z nim do Hiszpanii. Więcej niefikcji, bo łatwiejsza do przełknięcia w autobusie.

Spośród amerykańskich opowiadań najbardziej ujęły mnie „Małe ludzkie zawirowania” Grace Paley (rzecz fenomenalna – zapisałem). Z polskich próz zachwyciłem się (to właściwe słowo) „Lunetą z rybiej głowy” Patryka Zalaszewskiego. Radykalnie odmienna i bardzo mocna była też kongijska proza „Congo Inc. Testament Bismarcka” In Koli Jean Bofane.

W marcu zapisałem: to tylko przeczucie (…) trudno przecież zapisać w marcu, że przeczytało się najlepszy reportaż w tym roku. A jednak miałem rację „Biuro przeczuć” Sama Knighta było najlepsze, bo dużo mówiło o naszym strachu. Chyba tylko dogonić je mógł Bartosz Panek ze „Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach”, dobitnym rozliczeniem transformacji ustrojowej. A ponieważ zajmowałem się genealogiami i próbami małych rodzinnych próz, stał za mną temat awansu społecznego. Pomagały mi w myśleniu „Hanka” Macieja Jakubowiaka i „Pejzaż dobrej kobiety” Carolyn Steedman.

I jeszcze. Rzadko tu o wierszac, ale te tutaj to czysty zachwyt: „Za każdym razem kiedy mnie całujesz umiera jeden nazista” Guido Catalano (równocześnie najlepsza okładka roku).

Kończę rok niepewny, czy doczytam „Różę”. Nowe książki wołają do mnie z kąta. Cyfrowe zarządzanie wyobraźnią tak bardzo odciąga.

Dodaj komentarz