księgarnia 60/24

Jesiotr ostronosy na stoisku rybnym w hali targowej, wrzesień 1927, źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jacek Dehnel, Tajna Warszawa. Czyli historie zbrodni, kradzieży i oszustw w międzywojennej stolicy opisane w tygodniku „Tajny Detektyw”, Agora 2024

Na zdjęciu jesiotr. Wielki jesiotr na ladzie na Hali Mirowskiej. Cóż my, wobec niego, amatorzy śledzi na straganach, gdzie nie można płacić kartą? Między nim a nami całe stulecie, w tym katastrofa i zgruzowstanie.

To nie jest ani książka dla nostalgików Paryża Północy, ani dla miłośników kampu. „Tajny Detektyw” wiedzie nas do czynszowych kamienic, amfilad hotelu „Bristol” i modnych klubów, przez co Warszawa zaczyna przypominać Berlin z kryminału „Babylon Berlin”. Jest w niej nawet miejsce na gabinety hipnotyzerów i rotmistrzowe uwodzące ułanów. Gotowy materiał na warszawski remake serialu.

Dehnel dba o historyczne szczegóły, dopisuje losy kamienic i ich mieszkańców, dobrze wiedząc, że wisi nad nimi fatum wojny. Dodaje też do przedwojennych artykułów nieoczywiste opowiastki jak choćby poniższą o pewnym urzędniku (jak wiecie opowiastki o urzędnikach należą do moich ulubionych):

[Kat] Maciejowski bowiem był zatrudniony  jako zwyczajny urzędnik państwowy IX stopnia z pensją dwieście dwa złote (…) miesięcznie, mieszkaniem służbowym i dietami na podróże. Ale sporo wyciągał z dodatku funkcyjnego w wysokości stu złotych od egzekucji (s. 213).

Oczywiście jak w każdej historii o nieszczęściach (patrz: Lizbona i Kadyks w listopadzie 1755 roku), tu także można doszukiwać się chichotu Opatrzności. Oto tragedia, wybuch gazu, giną Bogu ducha winne dzieci: czteromiesięczna córeczka dogorywała. Tymczasem ocalony zostaje konkubent Chojnackiej (…) uniknął śmierci jedynie dzięki temu, że pijąc z kolegami na miescie, nie powrócił na noc do domu (s. 264).

Na początku lat dziewięćdziesiątych, w epoce chaotycznej i niepewnej, ukazywalo się na marnej jakości papierze pismo „Skandale”, przechowywane na strychu w R. Stanowiło rodzaj drukowanego gabinetu osobliwości z kosmitami i dwugłowymi cielętami. Może próba ich odczytania, w sposób jaki Dehnel czyta „Tajnego Detektywa”, przybliżyłaby nieco ostatnie dziesięciolecie tamtego wieku?

Dodaj komentarz