dziennik 54/24

Francesca Woodman, Bez tytułu, 1975-1978, źródło: facebook.com

Wrzesień nr 2

1.

Wyglądasz na zblazowanego – mówią mi koleżanki w dawniej ulubionej kawiarni, w której teraz złośliwe gołębie, przegoniwszy wróbelki, dziobią w nogi, gdy nie sypiesz pyłu z croissantów i bagietek. A ja się codziennie w biurze uczę nowych słów: odwołanie kontrasygnaty albo demokracja walcząca. Co właściwie robimy? – pyta mnie ktoś, kogo ja zamierzałem spytać o to samo.

2.

Leć sobie, leć do innych – znowu smutne historie podsłuchuję po autobusach – skoro inni cię kochają i tak doceniają. Nie wiem co będzie dalej, bo muszę wysiadać.

3.

Światowy Dzień pisania rzeczy od rzeczy. Światowy Dzień poczucia marnowania czasu. Światowy dzień siedzenia i wpatrywania się w obrazki.

4.

Zaprawdę powiadam wam, są cięższe urzędy:

– Będziemy wspólnie pracować nad strategią dla rynku wieprzowiny – zadeklarował pan minister podczas spotkania z przedstawicielami Krajowej Rady Wieprzowiny.

5.

Ikar i Dedal z „Playmobilu” fruwają wokół pokojowej lampy. Święta Afrodyta wychodzi z basenu, owinięta w wiatr i ręcznik w jednorożce. Nikt nie czyha, bo nie kupisz Zeusa, nawet na allegro.

6.

Tego roku – nie wiedzieć czemu – już nie zbieramy kasztanów a nagłe zniknięcie Ag. uświadamia tobie, że zniknie to wszystko, łącznie z drogą co rano, która zwykle cię nudzi. Jest pewien moment a potem go nie ma. Ciekawe czy przetrwał mój dziecięcy kasztanowiec, święte drzewo koło stacji trafo na Róży Luksemburg? Co teraz przetrwa?

7.

Bije on tobie (Hemingway za Donne’em)

Dodaj komentarz