księgarnia 44/24

Bruce Davidson, bez tytułu, Central Park, 1961, źródło: rosegallery.net

Grace Paley, Małe ludzkie zawirowania. Opowiadania zebrane, tłum. Monika Adamczyk-Garbowska, WAB 2024

Trzy powody, dla których uważam zbiór Paley za rzecz fenomenalną, a od roku siedzę głównie w północnoamerykańskiej prozie, więc wiem, o czym mówię.

Po pierwsze: teksty zaskakują językiem. Nie spodziewasz się, że słów można użyć w takiej konfiguracji. Sylvia Plath malowała zdaniami, Grace Paley – bada możliwości frazeologii (wuj zmarł na żydowskość w epidemiach czterdziestego i czterdziestego pierwszego roku, s. 166).

Po drugie: wyobraźcie sobie studio telewizyjne, takie jak z „Wielkiej gry” (lata, w których oglądałem telewizję, stały się świetlne). Kamery oznaczone cyframi. Dynamikę nadaje montaż obrazów z różnych numerów: ujęcie na Stanisławę Ryster, najazd ogólny, zbliżenie spoconej twarzy zawodnika, który odpowiada z życia i twórczości Jana Sebastiana Bacha. Zamieńcie kamery na narratorów a otrzymacie opowiadanie. Przejścia są zupełnie niespodziewane. Nawet nie akapity. Zdanie: po ujęciu z kamery nr 1, kolejne: przebitka na trójkę. Efekt „Wielkiej gry”.

Po trzecie: zebrane tomy opowiadań łączą się wewnętrznie w całość, w sumie szkic do nigdy nienapisanej powieści. Młoda matka z wózkiem w Central Parku (z roku 1959) wydaje się czytelnikom tożsama z kobietą odwiedzającą swą terminalnie chorą przyjaciółkę (z 1985). Obserwujemy czas, który przepływa przez bohaterów. Ten jego przepływ, upływ – to porusza w „Małych ludzkich zawirowaniach” najmocniej – udaje się uchwycić Grace Paley.

2 Comments

Dodaj komentarz