dziennik 51/24

Andrzej Wróblewski, Matka z zabitym dzieckiem, 1949, kol. pryw., źródło: jhi.pl

O wstydzie i winie

W sobotnim artykule w „Rzeczpospolitej” wzywającym do finansowania muzeów martyrologicznych przez Niemcy, pada stwierdzenie, że Niemcy „niestety” przestają się wstydzić.

Czy osiemdziesiąt pięć lat od rozpoczęcia wojny rzeczywiście nadal powinni? Jacy Niemcy? Czy te dziewczyny w hidżabach stojące w kolejce do Alte powinny się wstydzić za zbrodnie, których nie dokonali ich pradziadkowie? Jak długo wojna – której ostatni uczestnicy właśnie odchodzą – może definiować pamięć?

Można te pytania zresztą odwrócić a wtedy staną się bardziej aktualne. Ile pokoleń można być ofiarą przeszłej zbrodni? Jak długo ma się z tej okazji immunitet od obecnej winy? Ile należy bomb zrzucić na szkoły, szpitale i obozy uchodźców, by przestać być ofiarą a stać się zbrodniarzem? Kiedy wreszcie można zacząć się wstydzić?

Definiowanie współczesności przez zamierzchłą wojnę wypacza obraz rzeczywistości.

(1 września 2024 r.)

1 Comment

Dodaj komentarz