dziennik 45/24

Gdańsk, 17 sierpnia 2024 r., fot. Dz. U.

Lato Agnes. Epilog

dla Dziecka i Ag. (na później)

Być może cała ta historia, którą staram się Wam opowiadać od ponad miesiąca, jest niczym innym tylko rodzajem literackiej fikcji. Wielka Entropia nie istnieje. Strzałka czasu ma określony kierunek, tyle że czas dzieci i czas dorosłych upływają inaczej. Narrator nie powinien się wtrącać do cudzych opowieści.

Niepamięci – ma jak zawsze rację A. – nie da się cofnąć, zresztą ona już wykonuje swoją nieuchronną robotę, mozolnie dzień po dniu.

Wbrew. Przyjechaliśmy do Gdańska, bo tamto lipcowe zakończenie rozczarowywało, niczym widmo przedostawało się do snów. Tak, gwałtownie, jednego wieczoru, nie powinny się kończyć przyjaźnie, nawet takie, co mają dziewięć lat. Cały dzień to co innego. I mniej melodramatycznie żegnasz się na przystanku pod Bramą Wyżynną niż pod własnym osiedlowym kerfem z całym bagażem wspólnej topografii.

Zastąpić melancholijne wspomnienia innym – ze szczęśliwego dnia (z tym że cały przemysł wspomnień, punktów zwrotnych w przeszłości, odtwarzania odczuć w danym momencie, smaku morza tego dnia, koloru waty cukrowej w brzeźnieńskim parku – to wszystko – dla bohaterów tej opowieści – pieśń przyszłości, jeśli w ogóle – najważniejsze z cudzej perspektywy wspomnienia, dla ich właścicieli okazują się niewiele warte).

Zapomnieć, ale na własnych warunkach.

Dodaj komentarz